Przeskocz nawigację

Archiwa tagu: styl

Na mojej półce piętrzą się katalogi znanego Szweckiego sklepu. IKEA. Bardzo ciekawe. Od wielu lat posiadam te reklamówki, a ani razu nie miałem okazji wybrać się do tego sklepu. Jedni uważają IKEĘ za przejaw kiczu, inni za cud współczesnego wzornictwa vel. designu. Notka ta nie będzie jakąś recenzją, reklamą czy krytyczną uwagą, ale zbiorem moich wrażeń i przemyśleń na temat tego sklepu. Bo nareszcie się tam wybrałem.

Nareszcie to zbyt duże słowo. Nie udałem się tam nomen omen z powodu bardzo genialnej reklamy, ale z okazji remontu. A co do reklamy “Ty tu urządzisz”, twórcy udowodnili, że reklama to nie tylko głupie pyskówki o Vanishu lub Lidlu, ale połączenie wspaniałej gry aktorskiej, ciętego dialogu (a raczej monologu) oraz wyśmienitej scenografii autorstwa Allana Starskiego. Nic dodać, nic ująć. Po prostu zobaczyć:

Sklepy IKEA to nie są klasyczne markety z półeczkami i koszykami. To cały kompleks mieszkaniowy, gdzie znajdziesz przedmioty od szpilki do szafy. IKEA to całodzienna wycieczka między Szweckimi meblami. Zaczynasz od pokoju dziennego. Zwiedzasz niczym komnaty Louvru. Oglądasz ekspozycje niczym wyjęte z twojego wymarzonego mieszkania. Nie ukrywam, że gdy wejdziesz o 10 rano to wyjdziesz o 20 wieczorem. Każdy przedmiot ma swoją nazwę (oczywiście po Szwedzku) oraz charakterystyczną metkę, gdzie bez problemu może znaleźć tą rzecz w wielkim magazynie. Nie będę dodatkowo reklamować, bo nie od tego jest ten blog. w połowie naszej wyprawy czeka na nas… Szwedzka restauracja. Bardziej przypomina mi to samoobsługowy bar bistro, ale kuchnia muszę przyznać nie jest zła, a cena też nie za wysoka. Oczywiście co chwila tabliczka, że “Dla państwa tniemy koszty, więc nasze produkty są takie tanie”. Dotyczy to tzw. płaskich paczek do samodzielnego montażu, odnoszenia po sobie tacek ww. barze, bardzo ograniczona ilość obsługi etc. Ot co Szwecka oszczędność. Przechodząc przez pomieszczenia miałem odczucie obracać się wśród egoistycznych snobów. Najciekawsze jest to,że wśród opinii panuje przekonanie, że sklep ten stworzony jest dla klasy średniej i niskiej szukającej tanich i dobrych mebli. Natomiast obserwując osobistości przechodzące obok mnie miałem wrażenie, że ich portfele nie świecą pustkami.

IKEA to własny świat. Na każdym kroju można to dostrzec. Stojaki z bezpłatnymi małymi ołóweczkami oraz papierowymi liniałami. Skomplikowane labirynty ścianek działowych wypełnionymi gadżetami i świecidełkami między modernistycznymi meblami. Dostrzega się tu potęgę działania pewnego systemu ustrojowego który rządzi korporacjami. My jako konsumenci jesteśmy na dole, nie dostrzegając nawet jaka presja na nas działa. Bardzo nie podobają mi się tzw. zabiegi marketingowe stosowane na nas. Wyobraźmy sobie. Jest reklama czy to w gazecie, czy w radiu. Krzesło uniwersalne, składane w cenie 39.90. O, rany. Jaka promocja!!! No i oczywiście, tłumy podążają za tą promocją. Jaki haczyk? Produkt ten można odebrać dopiero w magazynie. Klient musi przejść przez CAŁY sklep. Po drodze oczywiście inne promocje i okazje. “No Włodziu, popatrz jaki ładny stół do kuchni, zawsze taki chciałam mieć. Ten stary ma już z 20 lat. Kupmy, nie jest drogi”. ITD.
I tak koła zębate się obracają, a kasa mnoży pieniądze. Owszem, ktoś powie, że to zabieg stary jak świat, ale nadal aktualny i cwany.

Przechodząc w końcu przez cały sklep docieram nareszcie do kas. Ale tu znowu zaskoczenie. O ile zawsze byłem nauczony, we wszystkich marketach do tej pory odwiedzonych, do kasy udaję się prawą stroną względem taśmociągu. Niespodzianka. Zapraszamy z drugiej strony. Dosyć fikuśne te kasy. No cóż trzeba umieć się rozróżnić w dzisiejszych czasach. Ale to nie koniec. Spoglądam na wprost. I co widzę? Na zakończenie mojej wycieczki bar z Hot-Dogami w cenie 1.50. Nie miałem ochoty na jedzenie, ale że byłem wyczerpany. Miałem ochotę na kubek dobrej kawy. Mówisz masz. Kawa 1.00 zł. Tak więc płacę i czekam… czekam, czekam i czekam. W końcu miła ekspedientka (?) mówi mi, że należy podejść stanowisko obok i zrobić sobie samemu. Wrzątek, kawa rozpuszczalna, cukier, mleko do wyboru. Kolejna (bardzo dwuznaczna) sytuacja. UWAGA: “Zrób sobie loda” Oczywiście automat do robienia kręconych lodów. Mistrzostwo samoobsługi. Naturalnie: “Dla was tniemy koszty”. Nie uważam tego za żadną wadę, ale czułem się wtedy jak jakiś wieśniak, który nie wie jak działa system samoobsługowy. Po prostu. IKEA to styl życia, który zorganizowali nam mistrzowie marketingu i PR-u. Wiele kolorowych szablonów, w które mamy dopasować nasze dotychczasowe życie. Nikt mnie nie zmusza, ale nie jest to wygodna myśl, że ktoś niedaleko mieszka w takim samym szablonie co ja.

Wychodząc ze sklepu odczułem świeżość powietrza i wolność od wielu kreatur patrzących snobistycznie na świat i nie mających własnego psychicznego stylu. IKEA to ten sam przypadek co McDonald’s, Apple, Silesia SC itd. który kreuje własny styl. Narzuca go wszystkim osobom, które przekraczają próg tego sklepu. Powtarzam po raz kolejny. To od nas wszystko zależy. Jeśli ktoś jest idiotą, to nim zostanie. Tylko ludzie odporni na wszelkie zabiegi mają szansę stać się naprawdę niezależni, o ile ktoś takim chce być.

Logo

IKEA to twór doskonały w swojej strukturze, zarówno sklepu w postaci proponowanych usług, co mnie odpowiada. Jeśli chodzi o marketing i jego strukturę, to już gorzej. Lecz nikt o tym nie myśli przeglądając łózka do sypialni, czy marząc o nowej niezawodnej kuchni. Jestem pod wielkim wrażeniem tego co osiągnęli Szwedzi, lecz w głębi duszy wolę pozostać przy mniej komercyjnych sklepach meblarskich. Choć nie wykluczam kolejnych wizyt w IKEI. Jeśli nie meble, to wena. I pamiętaj: Ty tu urządzisz!

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.