Przeskocz nawigację

Archiwa tagu: dramat

Panują sądy na utworem Masłowskiej, czy to jest grafomania czy też arcydzieło. Nie wiem, nie czytałem. Ale na pewno autorka chciała uciec od otaczającego świata. Stworzyć alter-środowisko pomieszane szarą rzeczywistością i kolorowymi przebłyskami spowodowanymi prochami i innymi dopalaczami. Pod przykrywą takiego świata mamy do czynienia z głównym bohaterem – dres Silny. Jest niezależną instytucją o agresywnych zarysach i braku większych ambicji. Poznaje i zawiera znajomości nie mające wpływu na jego los. To on steruje półświatkiem i daje do zrozumienia innym.

Pomińmy fabułę, a chciałbym się zająć się moimi odczuciami. Film okazał się niezłą abstrakcją robiącą papkę z mózgu. W miarę postępu fabuły coraz bardziej wciągamy się w wir wydarzeń. Momentami niestety zanudza pomimo częstych zwrotów akcji. Miałem wrażenie, że Żuławski zamiast realizować własne machinalne żądze na siłę stwarza sceny które są przekoloryzowane. Jednak chwalę ten film za nowatorski styl, raczej obcy polskiej kinematografii. Niektórzy ryzykują stwierdzeniem, że to drugie Hollywood.

Jednak największe wrażenie zrobili na mnie aktorzy. Ich wyrazisty styl wypełnił tą irracjonalną istotę. Borys Szyc naprawdę się postarał. Dres w jego wykonaniu, może nadal wydaje się zbyt “aktorski”, ale wyraz twarzy i słowa (wszędzie cytowane) to gro filmu. “Primadonną” tego filmu to z pewnością Bohosiewicz, po prostu rozpieprza wszystko i wszystkich.

Ohh ostatnio straciłem wenę do pisania. Wypisałbym dużo więcej zalet, lecz po prostu wypadło mi z głowy :P . To co najbardziej utkwiło mi w pamięci, to wyrazistość każdej sceny która kolorystycznie kontrastuje nadając “naćpanego” odcienia. Śmiałe sceny, odwaga aktorów, inność w całości. Kompletny chaos i degeneracja. Bijmy się więc na pohybel stawiając śmiałe kroki w pokonywaniu szarej rzeczywistości.

Marakesh

Co się to ze mną dzieje. 1,5 miesiąca bezczynności to iście pogrzebanie tego bloga. Mama nadzieję, że wciąż ktoś zagląda tu i nie doszło do częściowego rozkładu. Trzeba wziąć się do roboty, choć czasu mam niewiele. Ale przez lenistwo wszystko przemawia. Na post dzisiejszy zaplanowałem szybkie i krótki podsumowanie filmów jakie widziałem w ostatnim czasie. Nie ma co się obijać…
 

1. Sherlock Holmes (2009)

 
Oto czego od Hollywoodzkich filmów oczekuję. Prostoty, efektów i różnorodności. Ten film to balsam na wszelkie dolegliwości stresowe. Bardzo ciekawie opowiedziana historia, choć momentami za bardzo pomieszana i chaotyczna. Przede wszystkim chwalę odzwierciedlenie brudnej i szarej Anglii XIX w. Pięknie skomponowany Londyn z dziesiątkami ulic i kanałów. A to wszystko przyprawione efektami specjalnymi. Miałem pewne obawy, aby w rolę głównego detektywa wcielić Roberta Downeya Jra. I tak otrzymaliśmy oryginalny i niesamowity duet porównywalny do serialowej pary House & Wilson. Więc moje obawy przemieniły się w zachwyt. Muzyka bardzo ciekawa, a szczególnie motyw grany na harmonii. Bardzo podtrzymywało klimat.

Ciekawy byłem co to stworzy nam Guy Ritchie, bardziej słynny z małżeństwa z Madonną. A tu niespodzianka. Całkiem dobre kino, akurat aby się odprężyć i przypomnieć co nie co o słynnym detektywie z Baker Street.


 
* * *

2. Oszukać przeznaczenie 4 (2009)


 
Szkoda słów. szkoda zdań. Marnować przestrzeń tego postu? Powiem krótko, to nie horror, ani thriller tylko czysta komedia. Rzeczy które tam się dzieją to zbiór gagów, a nie kompletny film. Rozumiem popyt na tego typu “grozę”, tylko nie rozumiem dlaczego ludzie tak się zachwycają. Poziom efektów to dno dna dna i metr mułu. Nawet sami rodzice powiedzieli, że jeszcze nigdy się tak nie roześmiali, a nie są wielkimi znawcami kina.
Kicz i beznadzieja. Szkoda czasu. Naprawdę.

 
 
* * *

3. Leon Zawodowiec (1994)

 
Od zawsze czułem duży dystans do Jeana Reno. Irytował mnie jego sposób bycia w filmach. Lecz śmiało mogę powiedzieć, że to jest jego rola życia. Film pełen pasji i ludzkiego zła. Bardzo kontrowersyjny. Jednak nie potrafię zrozumieć, dlaczego jest aż tak bardzo uwielbiany i zachwalany. Owszem, jest dobry. Młoda Portman, Oldman i reszta to kunszt aktorski. Lokacje również wspaniałe. Jednak cała fabuła gdzieś się rozmywa i jest pustą bańką. Widać tu charakterystyczny dryg Bessona, który raczej mnie się nie podoba. Pozostaje natomiast dobre wrażenie i to się liczy. Kiedyś na pewno napiszę o tym filmie coś więcej, należy się.


 
* * *

4. Misery (1990)


 
Bez żadnych wątpliwości mogę przyznać, że “Misery” to jeden z najlepszych thrillerów wszech czasów, a Annie Wilkes to “wspaniały” czarny charakter. W końcu mogłem w całości zobaczyć ten film. Jako dziecko niedojrzałe pamiętam tylko fragmenty i… strach. Właśnie. Ten film pozostawił plamę na moim mózgu. Teraz po latach zmierzyłem się z nim i jestem zachwycony. Ten film powinien być kluczem (broń Boże, schematem) do tworzenia pełnych dreszczu i emocji filmów. Wbrew pozorom, film oscyluje wyłącznie wokół jednego domu i małego miasteczka, jednak wszystkie parametry zostały zachowane. Psychopatyczna pielęgniarka, która przetrzymuje powieściopisarza, żąda, ba, zmusza autora do zmiany zakończenia i kontynuowania serii romansów o tytułowej “Misery”. Psychopata + odcięty domek w górach= (nie, nie Lśnienie :D ) magiczna groza. Kolejna rzecz którą chwalę to ciekawość akcji. Mamy wiele wątków, które są kończone niekorzystnie dla głównego bohatera. Reżyser daje nam możliwość rozwinięcia wyobraźni. I tak jesteśmy ciekawi co by się stało gdyby… To główny składnik dobrego dreszczowca. A jednak brakuje go w niektórych produkcjach.

Zasłużony Oscar dla Kathy Bates. Nie wyobrażam sobie innej aktorki w tej roli. Widz, aż ma ochotę zarąbać ją siekierą, a ostatnie sceny powodują iście wzrost adrenaliny i przenoszą nas na środek ringu. Emocje, emocje, jeszcze raz emocje.


 
* * *

5. Okrucieństwo nie do przyjęcia (2003)


 
Coen. To nazwisko/nazwiska mówią wszystko. Choć w ich karierze są filmy lepsze lub gorszy, każdy ma swoją magię i nieodparty urok. Ta z pozoru lekka komedia romantyczna to tak naprawdę nauka o związkach i skrajnościach. Zaś bohaterowie braci Coen to wachlarz charakterów i cech. Nie znajdziesz tu ludzi wyłącznie dobrych lub wyłącznie złych. Każdy ma przekichane, i każdy coś z sobą reprezentuje. W tym film Catherine Zeta-Jones pokazała klasę, zagrała niewzruszoną egoistkę, której celem jest wysysanie z mężczyzn ile się da (pieniędzy oczywiście). Zaś George Clooney w niczym się nie popisał. Znowu te same grymasy, nic wyjątkowego.

Film uznaję raczej za konwencjonalny, wręcz oklepany. Niestety mało kto go pamięta i pozostanie jedynie jednym z gorszych filmów słynnych Hollywoodzkich braci. Mam nadzieję, że Coenowie dopiero się rozkręcają i wkrótce zostaniemy miło zaskoczenie. Na razie pozostają mi seanse takich filmów jak “The Serious Man”, “To nie jest kraj dla starych ludzi” czy “Fargo”.


 
* * *

6. Koralina (2009)


 
Wielka szkoda dla całej kinematografii za sposób myślenia wielu widzów. Według niektórych jeżeli mówimy o animacji to niektórzy od razu kojarzą: Disney, DreamWorks, Pixar etc. Czyli ci najwięksi. Tu mamy coś wyjątkowego. Nie ma tumanu brokatu i serpentyn. To animacja na skraju horroru. A wszystko tworzone techniką poklatkową daje nam abstrakcyjną krainę światów równoległych, gdzie wszystko się może zdarzyć.
Przesłanie łatwo dostępne dla młodszych widzów, ale i skierowane do dorosłych. Nie ignorujmy marzeń naszych dzieci! Znajdźmy czas aby nie wychowywały się same!

Wiele ciekawych pomysłów. Barwne/szare postacie. Surrealistyczne przestrzenie i senne wspomnienia. To bez wątpienia atuty. Naprawdę podobał mi się, m.in ze względu na wyjątkowość i nietuzinkowość. Napisałbym więcej, ale limity… :D


 
* * *

7. Nostalgia anioła


 
Niech nikt nawet nie myśli, że moja ocena będzie się kierowała rozczarowaniem w stosunku do Jacksona. Absolutnie. O tym w innym temacie. Co do filmu… przeciętność. Nie zostało nic nowego odkryte. Zalało mnie 2 litry kiczu, zasypało 4 kilo tandety i polano cukierkowatą polewą. Wielka chaotyczność. Pochwała za to dla aktorów. spisali się oni na medal. Szczególnie Tucci oraz Sarandon. Pochwała także dla Marka Wahlberga, pokazał, że nie gra tylko rozrywkowe role, ale też potrafi się zmierzyć z dramatycznymi rolami.
Obraz nieba to kicz. Myślałem, że Jackson stworzy nowe, wizjonerskie niebo gdzie nie ma miejsca na tanią tandetę w stylu kolorowe kwiatki i chmurki. Wielka szkoda. Oczekiwania były wysokie, a stworzono przeciętniaka. Być może to wina (3!) scenarzystów, a może kryzys wieku średniego Jacksona.

Zdjęcia i efekty też nie powaliły. Wszystko było jasne i cukierkowate. Film jest za długi! Taki fetysz Jacksona, że film musi trwać co najmniej 2 h. A zakończenie to podsumowanie całej nieudolności. Scena wyjęta wprost z kiepskich serialowych thrillerów gdzie złego bohatera spotyka zasłużona kara. Pokazane w wyjątkowo nieudolny sposób. Na pocieszenie napiszę, że nie ma aż tak źle. Ciekawie został pociągnięty wątek zabójcy i siostry głównej bohaterki. Mam nadzieję, że to potknięcie zaowocuje tylko hossą w karierze Petera Jacksona.


 
* * *
Wybaczcie mi jeszcze raz tą dłuższą przerwę. Widać spadek mojej formy. Ale wiosna idzie, a z nią nadzieja i zapał na kolejne bzdury przeze mnie pisane. To tyle na dziś. Jak to było powiedziane…
Good Night and Good Luck!
 
Marakesh

Nie tylko obcy jest potworem…

Nic nie zapowiadało takiego zwrotu na moim umyśle. Byłem przygotowany na zwykły film o obcych i tyle… A jednak coś innego. Sam z wielkimi oczami i rodziabionymi ustami wpatrywałem się w ekran. Kto by pomyślał, że za tak stosunkowo niski budżet można zrobić tak dobry film. A we wszystkim tym maczał palce sam Peter Jackson. Aż chce się schrupać… niekoniecznie krewetki ;)

W 1990 roku, w uszkodzonym statku kosmicznym, przybyli na Ziemię przedstawiciele obcej cywilizacji. Postanowiono odizolować ich w zamkniętej dzielnicy Johannesburga – Dystrykcie 9. Do jej nadzoru powołana została firma Multi-National United, która ma także zapewnić przybyszom godziwe warunki pobytu. Jednak jej prawdziwym celem są badania nad tajemniczą bronią. Kiedy Wikus van der Merwe, jeden z pracowników MNU, przypadkowo zaraża się Czytaj więcej »

Preludium dla samotności

 

Przeżycie tego filmu to obowiązek każdego kinomana… ale też każdego człowieka zmagającego się z problemami dnia codziennego. I nie chodzi tu o stricte problem narkotyków czy uzależnień, a sposób podchodzenia do życia i dążenia do szczęścia. W jaki to sposób pokonujemy kolejne szczeble naszego żywota. Bohaterowie filmu wpadają w głębię samotności i zamykają się w przysłowiowym “pokoju” na klucz. Straszna historia, wstrząsająca, przepiękna.

Fabuła filmu na podstawie opowieści Huberta Selby’ego Jra. opiera się na historii czterech bohaterów, w różnym wieku i różnym stanie świadomości. I tak mamy Sarę Goldfarb (Ellen Burstyn), starszą panią uzależnioną od telewizji, i pragnącą za wszelką cenę w niej wystąpić i schudnąć by ponownie założyć czerwoną sukienkę (“the red dress”). Jej syn Harry (Jared Leto) kombinuje jak zarobić i się nie narobić, lecz wraz ze swoją dziewczyną Marion (Jennifer Connelly) wkręcają się w spiralę narkotykowego świata. Zaś Tyron (Marlon Wayans)  jest wspólnikiem i kumplem Harry’ego. Ich nieskrępowane poczynania w dążeniu do upragnionego szczęścia prowadzi do coraz gorszych konsekwencji. Czytaj więcej »

Popie**olony film

 

Niech nam zaskrzypią tryby umysłu w naszych głowach. Oto Lynch David ze swoją nielogicznością nas atakuje. Nie martw się, że nic nie zrozumiałeś. Prawie wszyscy daliśmy się ogłupić. Jesteśmy marnym społeczeństwem wykorzystującym kilka procent możliwości naszego mózgu… albo Lynch tworzy prawdziwe ścierwo.

Rita (Laura Harring) ulega wypadkowi samochodowemu. Zszokowana kobieta trafia do tajemniczego kompleksu mieszkaniowego gdzie spotyka sympatyczną Betty (Naomi Watts). Kobiety zaprzyjaźniają się i razem chcą rozwikłać zagadkę prawdziwej tożsamości Rity. Kluczem do rozwikłania tajemnicy może być tytułowe “Mulholland Drive”. W miarę upływu czasu jednak Czytaj więcej »

Kilka dni z życia zgryźliwego tetryka.

 

Brudny Harry położył mnie na łopatki. Po raz kolejny. Nie zaprzeczę, że Eastwood to bardzo dobry reżyser. Film posiada bardzo prostą konstrukcję, ale bardzo wciągającą i  ciekawą. W filmie mógłby pozostać sam Clint Eastwood, bez nikogo, a film nadal trzymałby fason. Ostateczne pożegnanie Eastwooda z aktorstwem. Czyżby?

Walt Kowalski, weteran wojny w Korei i zapiekły rasista z krwi i kości o stalowej woli, żyjący w świecie, który nieustannie ulega zmianom, zostaje zmuszony przez sąsiadów-imigrantów, którzy wraz ze swoją rodziną wprowadzili się po sąsiedzku, do trudnej konfrontacji z Czytaj więcej »

vlcsnap-2009-10-10-17h16m16s145

Witaj w świecie gdzie nawet oczy Cię znajdą wszędzie. Tu nikt Cię nie pyta jakie masz cele, ale jak się czujesz i czy nie udajesz. Poświęć czas na parę rozmów, dalej niech twoje zachowanie kukułką przeleci nad moim gniazdem.

Nie wspomnę, że to mistrzostwo. Nie będę mówić, że na Oscary ten film zasłużył. W cale nie myślę, że to rola życia Jacka Nicholsona. I nie pragnę wykrzyknąć: ARCYDZIEŁO. Reszta to już metoda odwróconej psychologii.

Milos Forman oparł swoje dzieło na kanwie powieści Kena Keseya pod tym samym tytułem wydanej w roku 1962. Randle P. McMurphy (Jack Nicholson) wolny duchem, wygadany skazaniec o niespokojnym charakterze, udaje chorobę psychiczną i Czytaj więcej »

“Historia życia trzech kobiet, z których jedna, to żyjąca w czasach współczesnych w Nowym Yorku wydawca książek; druga, typowa żona i matka, żyjąca pod koniec lat 40-tych; trzecia to postać autentyczna – Virginia Woolf, znana pisarka ogarnięta obsesją samobójczą. Trzy różne kobiety, trzy różne epoki. Jest jednak coś co je połączy, coś co zmieni ich życie na zawsze.”
(Filmweb)

Kobiety wspaniałe, tym bardziej aktorki. Zasłużyły na swoje. Bić brawa i pokłony. Oto gotowe na wszystko porozsiewane po datach XX i XIX wieku. Dla zasady i subtelności.
Mamy do czynienia z filmem, który przejmuje pod każdym względem. Trzy damy nie radzące się ze swoim życiem to mistrzowskie trio Streep, Kidman, Moore. Piękna charakteryzacja wzięta z epok oraz monumentalne przedstawienie sylwetek psychologicznych. To się udało. Tajemnicza Nicole Kidman, dziwaczna Julianne Moore i szalona Meryl Streep. Komplet zaliczony. Czytaj więcej »

vlcsnap-2009-07-24-13h53m56s238

Był sobie raz człowiek. Człek bystry, aczkolwiek szalony. Na tyle krnąbrny aby wcielić się w reżysera wszech czasów – Stanleya Kubricka. Wejść na salony niczym paw, zadowalając się każdą wypitą butelką wódki. Tym człowiekiem był Alan Conway.
Nie spodziewajcie się biografii Kubricka. W całym filmie nie jest pokazana jego fizyczna sylwetka. Kubrick jest jedynie pomostem do świata mętnego luksusu jaki przyswaja sobie Conway. Co ciekawe wcale nie jest podobny do tytułowego reżysera. A jednak znajdują się osoby, które dały się nabrać. Czytaj więcej »

Frantic-5

Ścigany w zakochanym Paryżu.
Baaardzo tajemniczy film. Choć bardzo spokojny wręcz leniwy potrafi zahipnotyzować, wciągnąć do odtatniej sekundy. Polański wybrał bardzo romantyczne miejsce gdzie osadził parę amerykanów. Paryż, bo o nim mowa skupia ze sobą całą magię i niepowtarzalność. Poważna i odważna gra Harrisona Forda pozwala odczuć dreszcz emocji. Czytaj więcej »

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.