
Nie spodziewałem się. Byłem pewny, że będzie to przeciętna komedia, o przeciętnym scenariuszu i przeciętnym obrazie. A co mamy? Błyskotliwą, uroczą czarną komedię (sic!) osadzoną w sielankowej Walii. Zaskoczył mnie film, tym bardziej, że mamy do czynienia z śmietanką aktorską (Walken, Watts, Molina). Więcej takich komedii.
Małe walijskie miasteczko, gdzie każdy każdego zna. A gdzie ludzie mieszkają, tam i umierają. Dlatego też, ukazane są dwie konkurencyjne firmy pogrzebowe; każda o innym standardzie. Walczą o klienta za każdą cenę. Lecz nie sedno to jest sprawy. Właściciel jednej z firm- Boris Plots wciąż czuje miętę do Betty Rhys-Jones, która jest żoną radnego miasteczka. A że mąż to zdradziecka świnia, Betty czuje się nieszczęśliwa. Powracają wspomnienia i… pomysł jak być z Betty. Uknuty zostaje plan, w którym Betty ma upozorować swoją śmierć. Dalej to już komedia wpadek i (nie)przeciętnych gagów. Czytaj więcej »