Przeskocz nawigację

Archiwa miesięczne: Kwiecień 2010

Minęło dwadzieścia lat od premiery Koyaanisqatsi. Do kin wchodzi kolejna produkcja Reggio: Naqoyqatsi. Czym tym razem zadziwił nas reżyser? Wprowadził jakieś innowacje? Coś zrewolucjonizował? Nic z tych rzeczy. Pomimo wielkości produkcji, mamy do czynienia ponownie z przeciętną produkcją, która szczerze powiedziawszy była niepotrzebna. Tak więc jakie przesłanie niesie? Co takiego zawiera film? Po co?

Naqoyqatsi znaczy tylce co świat w stanie wojny. W ciągłym zagrożeniu i uzależnieniu. Nie brak tu przemocy, natarczywości czy głębokiej ingerencji sił wyższych. Film składa się z trzech części. Pierwsza to przedstawienie digitalizacji naszego języka. Zamieniamy nasze Czytaj więcej »

Życzę wszystkim, zdrowych i wesołych Świąt Wielkiejnocy. Abyście je spędzili w radosnej, rodzinnej atmosferze, by wiara i dusza została umocniona. Oczywiście smacznego jajka i pachnącej babki.

Tego życzy wam,
Marakesh

* * *

Ogłaszam komunikat w związku ze zmianami jakie zaszły. Dnia 1.04.2010 r. opublikowałem recenzję filmu Koyaanisqatsi. Była ona primaaprilisowym żartem. Dziś nastąpiła aktualizacja tejże recenzji. Ocena oczywiście niesłuszna została poprawiona, a treść rzecz jasna wzbogacona. Tutaj owy wpis:

http://offword.wordpress.com/2010/04/01/triduum-qatsi-koyaanisqatsi-1982/

Pozdrawiam!

Oto druga część trylogii Qatsi. Zanim jednak przejdę do wymiany uwag, wyjaśnię znaczenie tytułu. A więc Powaqqatsi w języku Indian Hopi oznacza istotę, która by podążać dalej pochłania życiowe siły innych. Co kolwiek miałoby to znaczyć, film w przyspieszony sposób odwraca nas od zachodniej cywilizacji na rzecz wschodu i południa. Bowiem Powaqqatsi to staranne obrazy pokazujące rozwój cywilizacji w Afryce, Ameryce Południowej i Azji.

Pierwsza część filmu to nieskażone, dzikie tereny gdzie człowiek żyje zgodnie z zasadami natury. Zauważamy nasze pierwotne strony. Choć praca fizyczna dominuje w codziennym życiu, widać Czytaj więcej »

Wyciszenie, relaks, kontemplacja. Te słowa przychodzą po obejrzeniu pierwszej części trylogii Qatsi: Koyaanisqatsi. Bez wątpienia mamy do czynienia z pierwszą tego typu produkcją, na tak wielką skalę. Produkcja mówiąca o zagrożeniach na jakie jesteśmy narażeni. Ale to nie jest dydaktyczna bajeczka a’la Al Gore. Tutaj liczą się emocje i siła przekazu. To nie jest film dla pierwszego lepszego gimnazjalisty. Przełknąć tak wielką pigułę nie jest łatwo, tym bardziej, że forma w każdej sekundzie dorównuje treści. Zdjęcia jak na ówczesne czasy zapierają dech w piersiach. Tutaj obraz jest jednolitą całością obejmującą nas i porywającą w środek tragedii, ludzkiego cierpienia i choroby. Nasze bezpieczeństwo zostaje odebrane.

ko.yaa.nis.katsi – w języku Indian Hopi oznacza ‘zwariowane życie’, życie poza równowagą. Spojrzenie z dystansu na naszą cywilizację. I taki ten film jest. Ujęcia to dystansowe odległości od naszego życia. Kompletne zachwianie naszą tradycją. Film składa się zasadniczo z dwóch części. Pierwsza to Czytaj więcej »

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.