Potwory i spółka (2001)

Nie wiem co twórcy brali, żeby wymyślić coś takiego. Obłęd. Schiz. Paraliż. I oto dowód, że Pixar po raz kolejny łamie wszystkie standardy. Film o przyjaznych potworach, którzy pozyskują energię z dziecięcego krzyku, paranoja… bezbłędnie. Tylko szkoda, że film został przykryty inną produkcją wychodzącą w tym samym czasie: Shrek.
Przez drzwi garderoby w dziecięcej sypialni prowadzi droga do Monstopolis – świata potworów. W centrum miasta mieści się fabryka Potwory i spółka, z której co noc wyruszają elitarne oddziały potworów wkraczają do świata ludzi, by straszyć dzieci i kolekcjonować ich krzyki, które są głównym źródłem energii w tym potworzym świecie. Jest to bardzo ciężka praca, bowiem dzieci nie jest już tak łatwo przestraszyć jak niegdyś. Prawdziwą gwiazdą i mistrzem straszenia jest Sulley, a jego asystentem i najlepszym przyjacielem – Mike Wazowskie. Potwory wierzą, że to właśnie dzieci są niebezpieczne i toksyczne. Kiedy więc mała dziewczynka trafia przypadkiem do ich świata wybucha prawdziwa panika. Sulley i Mike starają się za wszelką cenę odesłać ją do domu, tymczasem jednak trafiają na trop niesamowitego spisku, który może zagrozić istnieniu całego ich świata. [opis dystrybutora]

Jestem zahipnotyzowany i zaczarowany tym filmem. Przez cały film śmiałem się… ba, tarzałem się po ziemi i balem się o swój żołądek. Postacie tak zabawne, do tego tak zabawnie gadające. Cały świat potworów to nic innego niż nasz odwrócony świat. Wyobraźcie sobie wszystko to samo, tylko zamiast was… potwory. Genialna parodia klas społecznych. Doskonale odzwierciedlenie amerykańskich warunków bytowych. Praca w fabrykach jak najbardziej odtworzona. Aż żal mi się zrobiło kiedy się skończyło.
Teksty w dechę, wymieniać mógłbym garściami. Film jest nafaszerowany pomysłami. I narażam stwierdzenie, że żadna animacja dotychczas stworzona nie obfituje tyloma pomysłami. Milusińskie potwory, kolorowe scenerie, ogólnie świat przedstawiony to cud, miód i orzeszki. Każda scena to kwintesencja, którą można oglądać w nieskończoność. Wyjątkowo podam przykłady:
- Musical “Wrzuć to tam, bo naprawdę”
- Randall zesłany na jakieś bagna na południu USA:
Chłopak: Mamo, znowu nam wlazł aligator!
Matka: Mówisz, synuś? Daj no łopatę! - Kiedy Mike z Sallym oglądają nową reklamę, i pechowo Wazowski zostaje przysłonięty logiem firmy:
M: *takim rozczarowanym głosem* Nie no, widziałeś to…?
S: Oh, Mike…
M: Byłem… W TELEWIZJI! *pełnia szczęścia* - “Witamy piękny, nowy dzień! Zapowiada się wspaniały, słoneczny poranek, z czego na pewno ucieszą się zmiennocieplni. Idealny dzień, żeby wiecie, poleżeć, pospać, ewentualnie… Wstać i spalić ten boczek, co się z łóżka bokami wylewa! WSTAWAJ SALLY!”
- “czy te oczy mogą kłamać?”
- Oczywiście końcowe wpadki + gościnny występ Rexa z Toy Story “I jak? I jak wypadłem? Dostanę tę rolę?”
Nie mogłem się powstrzymać.

Wartka i pełna akcji muzyka. Warto dodać, że ciało Sullivan porastają 3 miliony włosków. Aż chce się wtulić w to futerko :]. Czując pełną sympatię do bohaterów, dlatego tak bardzo ten film mnie wkręcił.
Potwory bardziej podobały mi się od kultowego Shreka. Owszem, przygody o sympatycznym ogrze również są bardzo ekscytujące i nowatorskie. Ale Potwory to inna bajka, choć też występują kreatury. Tu świat jest cały zbzikowany, pełny kolorów; a każda scena jest śmieszna do rozpuku. Ale ocenę pozostawiam wam.

Niesamowity to świat gdzie potwory chodzą po ulicach, pracują w fabrykach i jedzą w barach sushi. Osobiście (choć dziwnie) nie zauważam w tym filmie wad. A może wy mi jakieś podpowiecie. Chętnie popolemizujemy. Uważam tą animację za skończoną. Mieć takie pomysły jak Pixar to każdy chciałby, do tego umiejętności animacji komputerowej. Bezbłędnie!
tytuł oryginalny: Monsters, Inc.
rok produkcji: 2001
reżyseria: Peter Docter
obsada (polski dubbing): Paweł Sanakiewicz, Wojciech Paszkowski, Małgorzata Kożuchowska,
Teaser:
Trailer + bonus:
Wpadki:
“Nowy samochód Mike’a” – krótkometrażowy film nominowany do Oscara:
Ocena: (mam dużą chęć postawienia 10-tki)
![]()
marakesh
8 komentarzy do tej pory
Zostaw odpowiedź
Przy tym filmie twrócy wykazali się niezwykłą fantazją i wyobraźnią. I rzeczywiście- próżno szukac tu jakicholwiek wad, czy błędów. Osobiści uważam, że jednak Shrek był lepszym, i wazniejszym filmem. Tylko, że to nie zmienia faktu, że wiele obecnych produkcji deramworksa nie dorównuje “Potworom…” nic, a nic. Wybitny film.
Moim zdaniem Shrek jest przereklamowany, co świadczy sequelizm panujący nad nim (za nie długo czwórka). Shrek choćby zrobiony na siłę, każda scena wymyślona sekunda po sekundzie, byleby spełnić oczekiwania odbiorców. A o dziwo potwory wydają mi się bardziej oryginalne, zrobione z polotem bez oczekiwań na oklaski. Ale i tak lubię ogra i osła, lecz nie tak jak Mike’a i Sally’ego
Pozdrawiam
Shrek przereklamowany? Bleh, bez przesady znowu. Że powstają kolejne sequele(moze gorsze, moze nie- co kto woli) to, wcale nie znaczy, że wartośc oryginału w jakikolwiek sposób spada. “Shrek” z 2001 roku to wciaż dla mnie najgenialniejsza hollywoodzka parodia, komedia, przygoda fantazy i animacja w jednym. Technicznie rewolucją nie był może – ale pod względem przebicia do świadomości widza i świata popkultury- nikt mu nie dorównał i nie zrobi tego jeszcze długo, długo.
również pozdrawiam
to był najlepszy film Pixara dopóki nie wyszedł “Wall-E”
apropos Shreka to myśla, ze gdyby nie polski dubbing to wcale nie bylby taki zajebisty, tzn na pewno dalij byłby świetny, ale jednak Stuhr i inni dodali mu jedna gwiazdka
Pixar jak wiadomo rządzi
A Potwory… i Shrek to bajki… z innej bajki. Pomimo, że Shrek mnie zachwycił (także przez świetny dubbing) to Potwory… mógłbym oglądać bez przerwy, co z Shrekiem mógłby być kłopot. Iiii jeszcze raz: “Wrzuć to tam, bo naprawdę” 
Pozdrawiam i zapraszam ponownie!
o, kto to się uaktywnił
Jeszcze zdążyłeś przede mną… a taki chory i umierający
. Do łózka i zzzzzzz.
P.S Kakao mniam