Pies Andaluzyjski (1928)

Mam przyjemność przedstawić wam film w pełnej postaci. Nie bój się że nic z niego nie zrozumiesz. Na tym polega sztuczka zwana surrealizmem, aby twój mózg zamienił się w pulpę białego mięsa… oczywiście w przenośni
. Dalej to już tylko abstrakcja:
Surrealizm. Czym jest? On jest nami pomiędzy cząsteczkami. Prosty, buforowy znak na niebie. Pytasz: po co? On jest wykładnikiem wiedzy. Naszych umysłów prawie nieskończonych. Niezależnie czy kobieta czy pies. Pracujesz na nią bezskutecznie. Co chwila dajesz znaki i znikasz. Prosisz o przerwę zbyteczną. Krzyżujesz strefy niebezpieczne. Bez skutku, bez sensu.
Bez sensu są rozmowy profesorskie, prasowanie na plaży i komnata z zapałek. Dalej to już popis, nie awangarda. Starasz się dorównać Mironowi, Dali… bezskutecznie. Bez sensu. Niepotrzebnie! Życie same w sobie to abstrakcja. Zostaw proszę ten gatunek bezgłowy. Nic nie znaczący.
Jeśli chodzi o sam film… Monumentalny eksperyment duetu Bunuel & Dali. Dzisiaj bardziej dziwaczny niż szokujący. Co się dziwić. Dla ludzi z lat dwudziestych dwudziestego wieku był to szok. Nieprzetarte szlaki zostały otwarte. Panujący surrealizm wdarł się do świata X muzy. Nie było premier, gali, nagród, fleszy etc. Było obrzydzenie, zdziwienie, zaskoczenie. Oto przecież chodziło. Dziś kiedy jesteśmy przyzwyczajeni do krwi i nagości film nie robi na nas większego wrażenia. Natomiast dalej zagadką pozostaje montaż i przesłanie… a raczej jego brak. No właśnie.
Film nie posiada jednolitej fabuły, lecz jest połączeniem różnych scen w których pokazana jest albo symbolika, albo szokujące doznanie, albo abstrakcyjność. Muzyka także wydaje się oddalona od ówczesnej rzeczywistości co podkreśla repetycyjność.
Oceniać filmów tego pokroju nie będę. Nie ma sensu. Porównywanie tego typu eksperymentów z produkcjami pełnometrażowymi mija się z celem.
Zaciekawił, wciągnął, poruszył, lecz chciałem zobaczyć coś więcej. Więcej cięć i nonsensu. Rodem z poszatkowanej mózgownicy dr Abstrakcyi. Magnifiquement.
2 komentarzy do tej pory
Zostaw odpowiedź
ooo legendarny “Pies Andaluzyjski” oj tak,cieżko to dzieło oceniać, niezwykle trudno zrozumieć. Niektóry bawią się w co wymyślne interpretacje- ale czy w tym gatunku jest to naprawdę ważne? Wszak chodzi o to co niedopowiedziane, co “między słowami”.
Świetny tekst i …hm..no film chyba też:D
pozdrawiam
I tym oto tekstem bezsprzecznie oddałeś istotę surrealizmu, który ja osobiście uwielbiam. “Psa andaluzyjskiego” można dzisiaj potraktować bardziej jako ciekawostkę, choć ten film nadal oczywiście robi wrażenie.
Od siebie polecam również produkcje Alejandro Jodorowskiego(Kret, Święta Góra itd.), te to dopiero zmiękczają mózgownicę